niedziela, 21 lipca 2013

Post No.34: Farma Motyli

W niewielkiej odległości od Dublina odkryliśmy miejsce, w którym doskonale można spędzić czas razem z dziećmi. Niestety Farma Motyli jest czynna tylko przez trzy miesiące w roku, w okresie letnim od czerwca do sierpnia.
Właściciele stworzyli doskonałe warunki dla życia fauny nie tylko wewnątrz farmy, lecz również na zewnątrz posesji. Z przyjemnością zatrzymaliśmy się przy oczku wodnym i podziwialiśmy rozwijającą się przyrodę....
Wchodząc do środka byliśmy zaskoczeni ilością gablot ze zbiorami owadów z całego świata.
Oto największe owady świata: 
Po lewej: Największa Ćma Świata - Pawica Atlas żyjący w Azji Południowo-Wschodniej. Rozpiętość skrzydeł wynosi 30 cm. Niestety swą wielkość przypłaca krótkim żywotem, żyje bowiem tylko parę dni. Ciekawostką jest to, że samiec wyczuwa samicę z odległości 5 kilometrów!!!!
Po prawej: Największy motyl świata - Królowa Aleksandra. Na zdjęciu w gablotce, umieszczony jest samiec. Na klatce piersiowej posiada czerwone włoski ostrzegające przed toksycznością tego motyla.
Następna gablotka przedstawia nam największe latające insekty świata rodem wzięte z Ameryki Południowej...
A oto ćmy dzienne. Niezwykle kolorowe i mieszkające w tropikach.
 Największe pająki świata - Tarantule - praktycznie nie mają wrogów. Z wyjątkiem osy umieszczonej poniżej. Osa atakuje tarantulę i składa swoje jajka na tułowiu pająka. Gdy z jajeczka wykluje się larwa, wżera się do środka pająka i zjada swoją ofiarę od środka.
 Dopiero tutaj można zobaczyć jak wiele gatunków owadów i insektów żyje na świecie.
Niektóre z nich przyprawiają o dreszcze....
         Czas obejrzeć żywe motylki. Przechodzimy do szklarni w której panuje odpowiednia temperatura dla latających owadów. Wilgotność jest tak duża, że co chwila ocieramy pot z czoła. Ale warto było....
Na tym zdjęciu widać kokony w których larwa dojrzewa do postaci motyla.
Niektórym gatunkom, jak ten, okres dojrzewania wynosi rok czasu.
 W odpowiednim momencie motyl opuszcza kokon....
...aby po trzech dniach, tuż po złożeniu jajeczek, umrzeć...
 Cykl ten trwa od wielu, wielu lat....
Wkroczyliśmy w świat motyli. Mieliśmy wrażenie, że są wszędzie. Mogliśmy "uchwycić" tylko te, które przysiadły na roślinkach.
Dla porównania wielkości tego owada przyłożyłem rękę, gdyż samych motyli dotykać nie można.
Niebieskie motyle wciąż latały koło nas i nawet choć na chwilę nie chciały przysiąść na żadnym z kwiatków.
Już wkrótce tych larw powstaną nowe, przepiękne okazy....
Powoli opuszczamy szklarnię. W warunkach typowo tropikalnych możemy wytrzymać najwyżej pół godziny. Ostatni raz patrzymy na najpiękniejszy okaz znajdujący się na Farmie Motyli...
....i wracamy do Visitor Centre. Mamy jeszcze do obejrzenia żyjące gatunki umieszczone w gablotach. Szarańcza Pustynna. Osobniki potrafią zjeść dziennie taką samą ilość pokarmu ile ważą. W ciągu nocy mogą przemieścić się odległość do 500 kilometrów, czyli praktycznie mogą pokonać odległość całej Polski. Żyją do sześciu miesięcy i spotkać je można na terenie Południowej Azji oraz całej Afryki.
Liściec Olbrzymi - do złudzenia przypomina liście drzewa. Owad potrafi dostosować się kolorystycznie do otoczenia, w który przebywa, więc potrafi przybrać nawet np. kolor brązowy.
Czujnym okiem obserwowała nas Jaszczurka Zielona.
Wąż Mleczny, schowany pod liściem, jest niejadowity. Żeruje głównie nocą a po drugiej stronie terrarium mamy okazję zobaczyć zrzuconą przez niego starą skórę...
Na miejscu możemy kupić kolorowe motyle umieszczone w ramkach.
Niestety, Farma Motyli otwarta jest tylko od początku Czerwca do końca Sierpnia i bilety można kupić tylko za gotówkę.

W przyszłym roku ponownie odwiedzimy te miejsce.
*********************************************
Lokalizacja:
Longtown, Hrabstwo Kildare, Irlandia
Koordynaty GPS:
53°18'50.97"N   06°38'12.52"W
FILMIK:
Fajny filmik z Farmy. Autorem jest: Emerald Isle   

czwartek, 11 lipca 2013

Post No.33: Szaleństwo i Pycha jednego z braci - Ballysaggartmore Towers

Nigdy bym nie przypuszczał, że ten cudownie architektonicznie mostek, powstał dzięki szaleństwu pewnego człowieka. Historia ta zaczyna się całkiem niewinnie a kończy tragedią wielu osób związanych z budową tej dzisiejszej "perełki" Waterford.
Ale może od początku...
***
Poszukując danego miejsca, w czasie jazdy zobaczyliśmy konwój bryczek. Irlandczycy strasznie lubują się w takiego typu imprezach i z wielką chęcią w nich uczestniczą.
Nie zdając sobie z tego sprawy, dwa razy minąłem dane miejsce, gdyż okazało się, że mostek znajduje się na szlaku rozpoczynającym się z miejsca parkingowego dla samochodów przy trasie R666, pomiędzy Lismore a Ballyduff. Zanim doszliśmy na miejsce, do pokonania mieliśmy jeszcze malowniczy szlak, prowadzący wzdłuż strumyczka, w sercu tutejszego parku. Drzewa wydawały nam się jakieś inne, groźne, jakby dawna tragedia wsiąkła w tutejszą roślinność...
Pokonując ostatni zakręt tego leśnego traktu, naszym oczom ukazała się brama.
Dawniej było to wejście dla służby....
I w tym miejscu wracam do historii Ballysaggartmore Towers:
Byli sobie dwaj bracia Kiely. Jeden z nich miał na imię John a drugi Artur.
Obaj bracia poślubili siostry Martins z miasta Galway i  wydawałoby się, że taki związek zacieśni braterską wieź, lecz stało się inaczej... John kupił i zaczął rozbudowywać pobliski zamek w Strancally. W czasie rodzinnych spotkań, często oprowadzali Artura z małżonką po pokojach chwaląc się postępami prac. Jednym z takich przechwałek był fakt odległości od kuchni do jadalni, gdy służba, aby zapewnić gorący posiłek, musiała pokonywać całą trasę biegnąć  przez cztery minuty...
http://www.lismorecastle.com
Z czasem w Arturze narastała złość i zazdrość zarazem. Postanowił dorównać bratu i wybudować posiadłość jeszcze piękniejszą i jedyną w swoim rodzaju. Zatrudnił architekta i podniósł czynsz rolnikom, aby zapewnić stały dopływ gotówki, umożliwiający kontynuowanie prac.
Najpierw powstała tzw. Stróżówka.
W tym miejscu skorzystam z pomocy mojego Przyjaciela Yano, który prowadzi swój fotoblog na temat Irlandii. To On dopowiedział i użyczył mi zdjęć ze Stróżówki, gdyż ja nie wiedząc o niej, po prostu ją ominąłem. Z przyjemnością podaję adres Bloga:
http://iwonajanusz.flog.pl/
Pod budowę Stróżówki dawne domostwa rolników zostały zrównane z ziemią a samym rolnikom kazano się wyprowadzić. Nowe, wysokie czynsze sprawiły, że nie każdego było je na nie stać. Ten kto na czynsz nie miał, tracił mieszkanie.
Dlatego też, ta właśnie budowla diametralnie zmieniła życie okolicznych rolników.
Każda z połówek jest swym lustrzanym odbiciem. Każda odległość od charakterystycznej, jakiekolwiek części jest taka sama. Pokoje, okna, blanki czy same wieże zajmują tą samą powierzchnię.
Ogromnym wysiłkiem zbudowano również most łączący drogę dojazdową do planowanej posiadłości. Okoliczni rolnicy zostali siłą zmuszeni do budowania tej masywnej budowli, gdzie wielkość nie jest adekwatna do wielkości przepływającego strumyczka....
Budowla architektonicznie to prawdziwa ciekawostka.
Po jednej stronie mostu wieżyczki są okrągłe, po drugiej kwadratowe...
Każdy kamień wykuwany ręcznie, równoległa odległość między blankami,  wieże, wieżyczki, okna i okienka. Sporo szczegółów zajmujących przy budowie i czas i budżet.
Nawet strumykowi nadano specjalny bieg, budując na środku "diamentowy" zarys...
Artur nie przewidział dwóch rzeczy: że budowla pochłonie cały majątek oraz że nastaną czasy Wielkiego Głodu. Podstawowe jedzenie w postaci ziemniaka, dotknęła zaraza. Ludzie albo z głodu umierali, albo też uciekali do Ameryki. Choć nie było co jeść, robotnicy byli zmuszani do pracy, aby ukończyć chorą wizję Artura. Niestety większość z nich zmarła z głodu. Artur z żoną zostali sami i podobno do ostatniego momentu, w dalszym ciągu dokładali nowe kamienne cegły, w chorym zwidzie ukończenia budowli... Dzisiaj nic nie przypomina wydarzeń z tamtych lat. Niewielu turystów zna historię tego miejsca. Zostały tylko ruiny, odwiedzane przez spacerujące lasem osoby...
Gdy zaczęliśmy swój powrót do samochodu, przy pierwszej bramie służącej jako wejście do służby, zastaliśmy ekipę filmową, która kręciła scenę z małą dziewczynką - wróżką. Reżyser dokładnie tłumaczył dziewczynce jak ma się poruszać i co wypowiadać. Choć w Irlandii nie można fotografować dzieci, wykonałem parę fotek, gdyż scena wydawała się dla nas nierealna.
 I tak oto przenieśliśmy się w świat bajki....
Gdy się już napatrzeliśmy, spacerowym kroczkiem wzdłuż strumienia, wracaliśmy na parking...
PS: "Yano".  Dziękuję... :-
*********************************************
Lokalizacja:
Ballyin Lower, Hrabstwo Waterford, Irlandia
Koordynaty GPS:
52°08'49.07"N   07°58'12.21"W
FILM: 
Autor:  Jim Owers
Świetne ujęcia, nie tylko samego zamku, ale również okolicy. W tym ten dziwny las...
MAPA: