Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wexford. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wexford. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2014

Post No.66: Z Grenlandii do Irlandii...

W jednym w poprzednich postach napisałem o plaży Curacloe, znajdującej się w hrabstwie Wexford, na której kręcono pierwsze minuty filmu pt.: "Szeregowiec Ryan" z udziałem Toma Hanksa. 
Opisałem również całą plażę oraz las, który znajduje się tuż za wydmami: słowem urocze miejsce, które odwiedzamy każdego roku:
Jeśli ktoś ten post ominął to zapraszam tutaj.
Mało osób jednak wie, że za tym samym lasem, znajduje się Rezerwat Dzikiego ptactwa zwany Wexford Wildfowl Reserve.
Położony na południowym krańcu Wexfordowskiego cypla, zajmuje 7 kilometrów kwadratowych trzęsawisk - podmokłych terenów, na które co roku przybywa spora ilość ptaków z odległej Grenlandii. Znaleźliśmy czas i ruszyliśmy z Dublina do odległego rezerwatu. 
Po pokonaniu 132 kilometrów znaleźliśmy się na miejscu. Mijając mały metalowy szlaban, jechaliśmy wzdłuż grobli do Visitor Centre. Już przed samym Centrum, mogliśmy pooglądać dzikie gęsi, które bez żadnych ogrodzeń i siatek broczyły sobie po irlandzkim błotku...
Ruszyliśmy śmiało do przodu, w kierunku budynku Visitor Centre, który prezentował się prosto i skromnie. Byliśmy bardzo ciekawi co zastaniemy w środku...
Naturalne trzęsawisko od dawna przyciągało gęsi, które pierwszy raz pojawiły się na tych terenach w 1898 roku. Były to Gęgawy, które przybyły do odległego Wexford z Islandii. Dwanaście lat później Gęgawy zostały wyparte przez Gęsi Białoczelne, których z każdym rokiem na Wexford przybywało. Teraz szacuje się, że każdego roku, na trzęsawiskach zimuje około 10.000 tych ptaków, co jest trzecim miejscem na świecie pod względem ilości. Sam lot z Islandii do Irlandii, zajmuje gęsiom 18 godzin, bez żadnej szansy na odpoczynek. Biorąc pod uwagę odległość, która wynosi 1.200 kilometrów, to wyczyn nie lada!!! Z ciekawością zaglądamy do środka: o dziwo nikt nas nie wita, nikt nie służy pomocą. 
Stoimy parę minut niepewnie gdzie i co powinniśmy robić...
W końcu zniecierpliwieni ruszamy do pokoju, który znajduje się na przeciwko recepcji.
Wewnątrz istnieje wystawa poświęcona latającym przybyszom a w gablotach możemy zobaczyć wszystkie gatunki ptaków, które ornitolodzy tutaj dotychczas zaobserwowali....
Zadbano również aby pokazać takim laikom jak My, jaką sylwetkę mają gęsi w czasie lotu...
... z całkiem bliska możemy zobaczyć w jaki sposób te dzielne ptaki układają w gniazdach swoje jaja:
W tym małym Muzeum ptactwa, możemy zobaczyć w jaki sposób ptaki ewoluowały.
Wszystko zaczęło się 250 milionów lat temu!
Grupa zwierząt, zaliczana do małej grupy dinozaurów, mająca długie kończyny dolne dzięki którym szybko się przemieszczały, zaczęła z biegiem czasu zmieniać się..
Pojawiło się upierzenie, ciało zaczęło się przekształcać a kończyny górne powoli zanikały. Oczywiście wszystkie zmiany nie nastąpiły w przeciągu paru lat, raczej mówimy tutaj o setkach lat a postępujące zmiany następowały  niezauważalnie....
Mijały następne setki lat: ogon się przekształcił, szczęka uległa znacznemu skróceniu a kończyny górne praktycznie przekształciły się w same palce. 
Dawny dinozaur coraz bardziej przypominał ptaka...
Z upływem czasu natura sama przystosowała dinozaura do wszechobecnych warunków. 
W dniu dzisiejszym, zamiast super szybkich biegaczy mamy latające istoty zwane ptakami. 
Zadziwiające co robi ewolucja...
Ktoś może powiedzieć, że człowiek się nie zmienia... Ależ tak, zmieniamy się! Dzięki np. zbrojom rycerskim z lat XIV wieku wiemy, że człowiek był o wiele niższy od ludzi w dzisiejszych czasach. 
W Visitor Centre możemy również zobaczyć bardzo wyraźny odcisk ptaka...
Kontynuując naszą podróż po wystawie, zauważamy gablotki z wszelakiego typu jajkami, które znajdziemy w Irlandii. Dzięki tej wystawie, możemy nauczyć się odróżniać jaki ptak zostawił w gnieździe swoje potomstwo...
I tak oto na przykład mamy znane chyba wszystkim gniazda jaskółek, które z wielką ochota budują swoje gniazda pod zadaszeniem ludzkich domostw....
W doczepionych lusterkach widać jajeczka jaskółek.
Gniazda usiane w trzcinach lub w krzewach na terenie bagnistym buduje kokoszka wodna lub inaczej Kurka wodna :-)
Jaja Pustułki zwyczajnej - ptaka przypominającego sokoła znajdziemy w szczelinach głazów na terenie lekko górzystym. Jajka te są bardzo charakterystyczne, lecz niestety na zdjęciu w szybie odbiła się kaczka ze zdjęcia, które mieliśmy za plecami...
W gablotach istnieją również narzędzia, jakimi posługiwano się kiedyś na trzęsawiskach: tutaj widzimy na przykład wiosła: wiosło długie oraz krótkie używane na płyciznach. 
Te nietypowe po prawej stronie, służyło do odpychania łódki od przeszkód.
Na zakończenie naszej wizyty, mogliśmy jeszcze zobaczyć do czego używano ptasich piór za dawnych czasów: wypełniano nimi poduszki, używano do wędkowania jako spławika, do gry w badmintona, w kreacjach teatralnych i do wyrobu strzał. Słowem pobyt był...
Lecz to nie koniec naszej opowieści. Rozglądając się dookoła zauważyliśmy drzwi, które prowadziły do obserwatorium. Cokolwiek to znaczyło, wchodziliśmy po schodach bardzo zaciekawieni, co też zastaniemy na górze...
Na piętrze znajdowały się stanowiska dla wszystkich chętnych, którzy chcą podpatrywać przylatujące z Grenlandii ptaki. 
Choć pomysł doskonały to uważamy, że zabrakło w nim sprzętu dla kogoś, kto odpowiednim nie dysponuje. Mam na myśli, że powinna być jakaś luneta, nawet płatna dla takich amatorów jak My. Wkrótce dołączyło do nas dwóch Panów, którzy z ciekawością spoglądali przez swoje lunety ornitologiczne, obserwując będące na terenie Rezerwatu ptaki.
Lecz gdzie te trzęsawiska? Okazało się, że już ich nie ma. Owszem teren jest troszkę podmokły, ale po dawnych bagnach nie ma już śladu. Jak to się stało?
We wczesnych latach XIX wieku, miejsce te wyglądało trochę inaczej. Wystarczy spojrzeć na dawną mapę: teren, który mieliśmy przed sobą pokryty był wodą.
http://irishwaterwayshistory.com/
Irlandzkie morze wchodziło na parę kilometrów w głąb lądu, lecz ludzie postanowili odzyskać tereny pod uprawę. W 1840 roku zaczęto budować specjalny mur, który miał odciąć wody Morza Irlandzkiego od zalewanego lądu. Choć budowa trwała 10 lat, ludzie pokonali żywioł a teraz teren Rezerwatu jest położony o 3 metry niżej od poziomu morza.
Można sobie tylko wyobrazić, jak bagnisty teren się zrobił po odcięciu od morza. Pisałem, że ludzie pokonali żywioł, ale tak na prawdę nigdy się tak nie stało. Teren nie chciał wyschnąć a różnica poziomów powodowało podgruntowe przeciekanie na osuszaną ziemię. Wybudowano dodatkowo parową stację wody, której zadaniem było odsączanie i odprowadzenie przeciekającej wody.
Stacja wciąż działa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego, choć wewnątrz rolę przejęły, zgodnie z duchem czasu, już silniki elektryczne. 
Zanim jako tako zaczęto myśleć o jakichkolwiek uprawach rolniczych, na miejscu pojawiły się ptaki z Grenlandii. Doceniono fakt, że przybywają tak licznie i z tak daleka, i zadecydowano, że powstanie w tym miejscu Rezerwat.
***
Niezwykłą ciekawostką jest fakt, że to właśnie w tym miejscu narodził się pomysł powstania Księgi Rekordów Guinness'a.
W roku 1951, na północnej części osuszanego terenu, nie objętej ochroną Rezerwatu, organizowano strzeleckie polowania.  Na jednej z takowych imprez pojawił się Sir Hugh Beaver, osoba zarządzająca w owym czasie browarami Guinness'a. W trakcie zabawy strzeleckiej, wywiązała się między nim a jego przyjacielem dyskusja jaki to ptak jest najszybszy w Europie w tego typu grach. Nie mogąc rozwiązać problemu, po polowaniu przeszukali książki szukając potrzebnej informacji, lecz nigdzie takowej nie znaleźli. Szukali również odpowiedzi w Pubach w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii, z tym samym skutkiem. Tym samym Sir Hugh Beaver uświadomił sobie, że powinna powstać książka, która dawała by odpowiedzi na tego rodzaju pytania a książka taka powinna być popularna. Tak oto powstała Księga Rekordów Guinness'a. 
A My? Bez odpowiedniego sprzętu nie mogliśmy nic zobaczyć. Rozpoczęliśmy powrót.
Zatrzymaliśmy się jeszcze raz przed stawikiem, znajdującym się przed Visitor Centre i przypatrując się obecnym ptakom, zrobiliśmy parę fotek:
Jak to czasem bywa, gdy już prawie byliśmy przy samochodzie, nad Rezerwatem pojawiły się  przybysze z Grenlandii. Zdążyliśmy wykonać tylko jedno zdjęcie, zanim siadły na ziemi...
Koordynaty GPS poprowadzą Was na Parking, znajdujący się tuż przed Wexford Wildfowl Reserve:
*********************************************
Lokalizacja:
Wexford Wildfowl Reserve, County Hall, Spawell Rd, Wexford, Ireland
Koordynaty GPS:
52°21'22.92"N   06°25'15.18"W
WEBSITE:
MAPA:

sobota, 26 października 2013

Post No.48: W klatce czasu: Wexford Heritage Park

Jadąc na południe, tuż przed samym miastem Wexford, znajduje się bardzo ciekawe miejsce. 
To Irish National Heritage Park. Park, dzięki któremu możemy cofnąć się w czasie aż do epoki kamienia i być światkami rozwoju człowieka mieszkającego w Irlandii. Park możemy zwiedzić razem z przewodnikiem, choć nie jest to przymus, a do zobaczenia mamy na prawdę wiele.
Tuż po wyjściu z Visitor Centre, wkraczamy na "ścieżkę czasu", która poprowadzi nas przez wszystkie epoki. Na początek przenosimy się do epoki kamienia... czyli około 9000 lat wstecz...
Wokół nas teren jest zalesiony i strasznie podmokły. Epoka lodowcowa minęła zostawiając po sobie na terenie Irlandii wiele jezior, jeziorek, wąwozów i wzgórz oraz bagniste tereny. 
 Pojawiają się pierwsi ludzie, którzy utrzymują się z myślistwa, rybołówstwa i zbieractwa.
Narzędzia mają prymitywne: używają ociosanych kamieni  lecz pomimo tego powstają pierwsze łodzie zestrugane z pni drzew. 
Człowiek z epoki kamienia w tych surowych warunkach radzi sobie doskonale: buduje pierwsze"domy", wykorzystując do tego drewno, trzcinę oraz glinę. Choć może pierwsze budynki nie są doskonałe, dają schronienie przed deszczem...
Upływa wiele lat.
Zwierzyny jest coraz mniej a ludzi coraz więcej, więc oprócz myślistwa rozwija się rolnictwo: powstają pierwsze pola zasianej różnych odmian pszenicy. Budowano ogrodzenia chroniące siewy, wciąż wykorzystując trzcinę lub drewno.
Budownictwo uległo małej przemianie: budowano domy większe i przestronniejsze.
Zazwyczaj obok takiego "trzcinowego" domku powstawał drugi, mniejszy, służący jako obora dla zwierząt hodowlanych takich jak owce, kozy czy też świnie.
Mamy doskonałą okazję aby takowy domek zwiedzić od środka, więc z zaciekawieniem wchodzimy  i widzimy na środku miejsce na ognisko. Pod sufitem zbudowano coś w rodzaju okna, przez które uciekał dym a jednocześnie powstało pierwsze naturalne oświetlenie pomieszczenia. W kątach zbudowane są prymitywne łóżka, które pokryte są słomą. Osobiście, ciężko mi sobie wyobrazić sen bez kołdry, ale jednak żyli tacy, co dawali radę...:-) . Używano pierwszych naczyń z gliny, a z upolowanych zwierząt zdzierano skórę, która służyła jako okrycie.
Innymi słowy NIC się nie marnowało....
Mieliśmy okazję podejrzeć "gospodarza" domu, który był w środku i wykonywał tajemnicze czynności...
Nagrałem króciutki filmik, przepraszam za jakość, ale warto go zobaczyć. Wiernie oddaje poczynania człowieka z epoki kamienia...
Wobec takiej wrogości gospodarza domu, zmuszeni zostaliśmy do opuszczenia jego domostwa...
Nieco dalej mogliśmy podziwiać z bliska typowe portale grobowcowe. Wzniesione przez człowieka, dziś zastanawiają w jaki sposób zostały zbudowane, gdyż sama główna płyta kamienna ważyła kilkaset ton. W jaki sposób człowiek w epoce kamiennej mógł unieść na taką wysokość taką wagę, jeśli wciąż używano prymitywnych narzędzi...?
Dziś wiadomo tylko, że przetrwało do dzisiejszych czasów w Irlandii około 160 takich portali. Zawsze zwrócone twarzą do wschodu i przeważnie umiejscowione były koło wody. Prawdopodobnie chowane po takim portalem były osoby, które zajmowały w grupie wyższe stanowisko.
Wraz z każdym naszym krokiem upływa czas.
Jeden nasz krok to około 100-200 lat, więc po kilkunastu krokach wstąpiliśmy w epokę brązu.
Nadszedł okres bardzo dynamicznych zmian w rozwoju człowieka: kamienne narzędzia zastąpiły narzędzia ze stopów miedzi i brązu, wynaleziono sierp i pług, zaczęto stosować w ozdobach złoto.
Jednocześnie zmieniły się zwyczaje pogrzebowe: zwłoki zaczęto kremować i umieszczać w urnach - glinianych naczyniach. Choć groby były indywidualne, dla najważniejszych osobistości przeznaczone były specjalne grobowce. Zaczęto przy budowie takowych używać kwarcu wierząc, że mają magiczne właściwości. Wejście do takiego grobowca zostały zamknięte płytą aby utrzymać magiczny krąg a najlepszym przykładem takowego grobowca jest grobowiec Newgrange, o którym pisałem tutaj.
Rytuał kremacji odbywał się w specjalnym magicznym kręgu. Krąg stanowiły płyty kamienne postawione w pionie. Było to miejsce święte, do użytku rytualnego których charakter i cel zostaje do dziś tajemnicą.
Taki krąg miał zawsze "wejście" ( z tyłu na zdjęciu poniżej), które zwrócone jest w kierunku północny-wschód. Na przeciwko wejścia zawsze była kamienna płyta różniąca się od innych swoim ułożeniem. Po środku kręgu leżała płyta kamienna służąca jako ołtarz.
Do wstawiania takich ciężkich płyt stosowano metodę dźwigni. Metoda bardzo prosta, biorąc pod uwagę fizykę, lecz wymagała sporej siły i zaplanowanych działań.
Człowiek w dalszym ciągu się rozwijał: 1700lat temu wynalazł Ogham - rodzaj pisma, opierającego się na alfabecie łacińskim, które było używane do upamiętniania zmarłych i wykonywania magicznych inskrypcji.
 Ogham można odnaleźć na pionowych głazach, na samych kantach tychże. Więcej o samym piśmie możecie przeczytać na stronach Pendragona, o tutaj , który świetnie opisał te celtycko-druidzkie pismo. W Parku również możemy podziwiać takie pismo: tuż przy alejce czasu stoi samotny głaz w wygrawerowanym pismem Ogham:
Mijając pionowy kamień, wkraczamy w erę wczesno-chrześcijaństwa.
Przed nami niespodziewanie pojawił się drewniany płot zbudowany z solidnych drewnianych bali. Tak właśnie prawdopodobnie wyglądały pierwsze grodziska lub skupiska rolnicze. Obowiązkowo przed ścianą z drewna istniał rów okalający takowe grodzisko, wypełniony wodą.
Tak powstały pierwsze systemy obronne ...
Przed nami pierwsza w historii człowieka, brama do grodu, a tuż nad nią strażnica.
Osoba wypatrująca przybyszy, miała za zadanie przede wszystkim ocenić czy gość przybywa w pokojowych zamiarach, grodziska takie były powiem często atakowane...
Oczywiście zaglądamy do środka. Nie mamy przy sobie żadnej broni, zamiary nasze są pokojowe.
To co widzimy w grodzisku przyprawia nas o zdumienie...
Mamy wrażenie jakby na nas czekano: koło chatek paliło się ognisko, a nad nim gotowała się strawa....
Domy w grodzisku zbudowane są już z kamienia. Każdy z nich posiada już drzwi. Oczywiście wchodzimy do środka, aby zobaczyć typowe mieszkanko ludzi z okresu wczesnochrześcijańskiego...
Pojawiły się stoły i drewniane wiadra. W takowym domku jest zacznie przytulniej.
No, może jeszcze sam dach nie jest zbyt przyjemny dla samych mieszkańców, ale swoją ochronną rolę spełniał nad wyraz dobrze...
Jednakże pojawiły się łóżka  i płótna. Chyba dzięki temu lepiej się spało....    :-)
Nauczono się wykorzystywać wolną przestrzeń w takowych domach: pojawiły się prototypy pierwszych piętrowych łóżek, które stosuje się w Irlandii do dnia dzisiejszego.
Gdy przyjrzeliśmy się całemu pomieszczeniu, wyszliśmy na zewnątrz, aby obejrzeć osadę.
Tuż przy balach, ziemia była położona wyżej od poziomu domów. Umożliwiało to mieszkańcom widzieć atakujących na zewnątrz napastników i odpierać ataki.
Taki nasyp zbudowany został wokół całej osady...
A tak przy okazji.... W czasie trwania naszej wycieczki, przyłączył się do nas taki swojski irlandzki piesek i nie przeszkadzało mu to, że mówimy do niego w innym języku...
Po jednym z dachów, ukrywało się paru mężczyzn, coś robili i byliśmy ciekawi co takiego, więc podeszliśmy i sprawdziliśmy...
To miecznicy-amatorzy. Sami wytwarzają broń białą, wykorzystując stare podania i poświęcając swój czas, aby oddać się z lubością swojemu hobby. Jeden z Panów był w trakcie robienia łuku. Dowiedzieliśmy się, że Panowie potem startują w zawodach strzeleckich a tuż po nich, zapraszają chętnych do oddania strzału z łuku.
Powoli opuszczamy tę wioseczkę, wciąż rozglądając się dookoła. Niesamowite miejsce....
Pomysłowi mieszkańcy grodu mieli sposób na ukrycie, w razie ataku, swoich kobiet i dzieci.
Jak się wkrótce okazuje, w Parku nie jesteśmy sami: szkolna wycieczka najmłodszych pociech z podzielną uwagą słuchała Przewodnika o historii Irlandii.
Maluchy miały szanse zbudować swoimi małymi rączkami kosze z wikliny a dorośli starali się  maluchom pomóc, w miarę swoich morzliwości....
...niestety przyszli podatnicy bardziej zainteresowani byli dzikimi świnkami...
My przenosimy się dalej i napotykamy "osadę chrześcijaństwa".
W dawnych czasach osadę taką tworzyły: kościółek, cela Mnicha, skryptorium, refektarz oraz ogród. Takie klasztory szybko stały się ośrodkami nauki, sztuki oraz władzy politycznej. Oto przykład Kościółka dla wiernych: nieduży i prosty w budowie.
Oczywiście nie wytrzymujemy i zaglądamy do środka.
Skromność. Tak można opisać ówczesną wiarę: prostota i wiara była najważniejsza w tamtych czasach.
Nauka, religia i sztuka razem.
Po prawej stronie kościółka możemy zobaczyć typowy zegar słoneczny, zbudowany ze stojącego głazu. W tamtych czasach doskonale orientowano się w położeniu słońca. Ozdobny celtycki krzyż, zazwyczaj umieszczany był w centralnej części takiej osady. Informował przyjezdnych o świętości tego miejsca...
Oczywiście musiała być studnia ze świętą wodą....
Chcemy odwiedzić "cele Mnicha". W celi takiej przebywał Mich, który zamykał się w niej na wiele dni, jedząc tylko chleb i wodę, aby oczyścić myśli. Długie zamknięcie oraz ubogi jadłospis sprawiały, że takowy mnich często miał zwidy i sny nazywane potem Boskimi, a najsłynniejsze Złote Myśli były zapisywane na pergaminach. Mieliśmy okazję zobaczyć takiego Mnicha, ale On nas nie widział, lub ujrzeć nie chciał. Nie przeszkadzaliśmy mu w zabawie z kotkiem i udaliśmy się dalej.
Następnym pomieszczeniem, który odwiedziliśmy było Skryptorium.
Było to miejsce szczególne dla tych, którzy potrafili pisać lub przepisywać Święte księgi.
Praca niezwykle czasochłonna i wymagająca pełnego skupienia.
Na miejscu mogliśmy spróbować naszych sił w przepisaniu słów umieszczonych w ramce z gałązek. Szczerze przyznam, że chyba dzieci mają większy talent niż my sami....
Ostatnim pomieszczeniem, które odwiedzamy to Refektarz. Tłumaczeniem tego łacińskiego słowa jest odnowa, a pomieszczenie służyło jako....jadalnia. Spotykano się przy jednym stole, aby wspólnie, przy modlitwie posilić się. Była to również okazja do omówienia najważniejszych, bieżących spraw, związanych z kompleksem klasztornym.
Oczywiście wchodzimy do środka. Prostota była najważniejsza....
Opuszczamy kompleks klasztorny, lecz już po paru krokach ponownie zatrzymujemy się.
Przed nami ukazał się mały budyneczek, pokryty słomą oraz rozpalonym, małym ogniskiem. Po chwili wszystko się wyjaśniło: to był piec. W tamtym okresie w Irlandii zboża rosły bujnie, lecz wszechobecna wilgoć potrafiła zniszczyć ziarno. Piece takie jak ten, służyły do suszenia ziarna na chleba ponadto suszono w nim również fasole czy groch.
Oczywiście, musiały pojawić się młyny do mielenia osuszonego ziarna.
Najbardziej rozpowszechnionym był młyn wodny, najczęściej budowany nad rzeczkami. Łopatki zanurzone w wodzie, obracały kamień który ścierał dosypywane ziarno. System taki działał i sprawdzał się już 1400 lat temu.
W Parku mamy okazję zobaczyć taki młyn, również od środka.
W Heritage Parku zbudowano sztuczną wyspę.
Użyto do tego gałęzi, warstw torfu, kości, wikliny oraz ziemi. Na wyspie specjalnie wybudowano parę chatek, których kiedyś było pełno na terenie Irlandii.
To rodzaj eksperymentu: chciano zobaczyć co się stanie z wyspą, chatkami, czy też samym ogrodzeniem wraz z upływem czasu. Archeolodzy właśnie w ten sposób chcą zobaczyć po jakim czasie chatki się rozpadną i w ten sposób naukowo udowodnić wiek odkrytych grodzisk oraz czas potrzebny do zatarcia śladów bytności człowieka. Kiedyś wiele takich grodzisk zostało opuszczonych z różnych powodów: brak zwierzyny, zbyt duża częstotliwość ataków itp.
Idąc dalej "Ścieżką Czasu" zbliżamy się do Wioski Wikingów, położonej nad jeziorem.
Wikingowie byli zazwyczaj postrzegani jako siejący postrach najeźdźcy, lecz mało ludzi wie, że przede wszystkim byli doskonałymi żeglarzami, kupcami i mężami stanu i w znacznej mierze mieli wpływ na historię wielu państw dawnej Europy. Niestety, w czasie naszej wycieczki, która odbyła się w zeszłym roku, wioska nie była jeszcze gotowa. Mogliśmy tylko popatrzeć z daleka na trwające prace budowy łodzi Wikingów
 W dniu dzisiejszym Wioska jest już otwarta.
Warto ją odwiedzić tym bardziej, że to właśnie Wikingowie założyli dzisiejszą stolicę Irlandii - Dublin.
http://www.ireland.com
Przed nami jedna z ostatnich tutejszych atrakcji: zamek Normanów. Oczywiście jest to doskonała kopia typowego Normańskiego zamku a kolor biały wyróżnia się na tle irlandzkiej zieleni.
Pierwsze takie zamki były budowane z drewna i wikliny, na które zarzucano warstwę błota i malowano na biało wapnem, aby sprawiało wrażenie solidniejszej budowy.
W środku odbywają się turnieje łucznicze i turyści mają prawo brać w takim turnieju udział. Niestety w dzień powszedni zamek jest pusty, natomiast w weekendy na blankach stoją ubrani w zbroje Normanowie. Tuż koło zamku, na pobliskim szczycie znajdujemy typową okrągłą wieżę, do której możemy oczywiście podejść.
To ostatni punkt, który możemy odwiedzić w Heritage Parku.
No może przed ostatni, bo właśnie z stąd możemy podziwiać panoramę na zatokę rzeki Slaney.
*********************************************
Widok Parku z lotu ptaka....
Strona internetowa Parku:
*********************************************
INFORMACJE:
Lokalizacja:
Wexford, Hrabstwo Wexford, Irlandia
Koordynaty GPS:
52°20'53.52"N   06°31'01.89"W
Film:
Autor: SkyPix Aerial Works
Tytuł: Drone footage...

Godziny Otwarcia:
Styczeń
09.30 - 16.30
Maj
09.30 - 18.30
Wrzesień
09.30 - 16.30
Luty
09.30 - 16.30
Czerwiec
09.30 - 18.30
Październik
09.30 - 16.30
Marzec
09.30 - 16.30
Lipiec
09.30 - 18.30
Listopad
09.30 - 16.30
Kwiecień
09.30 - 16.30
Sierpień
09.30 - 18.30
Grudzień
09.30 - 16.30
Bilety:
Dorośli:
Dzieci:
Familijny:
9.50 €
?
25.00 €
Email:
info@inhp.com
Telefon:
+353 053 912 0733
MAPA:
*********************************************